Jak bym był tobą pewnie wkurwiał bym się na takiego gościa jakim jestem. Prowadzi taki frajer bloga co to ma Nowy Jork w nazwie, a pisze o jakichś pierdołach, jakby siedział w Pcimiu Dolnym. Zdjęć nie wrzuca, nie pisze co słychać na Manhattanie, czy nawet Brooklynie.
Moje nowojorskie życie nie różni się wiele od waszego - warszawskiego, łódzkiego, wrocławskiego... Mogę się przejść Brodwayem od Canal St. do Union Sq. by potem Nką dojechać do 57 St, ale to to samo co z Nowego Światu na Żoliborz, czy z Oławskiej na Ołbin.
Na pewno ludzie są tu bardziej otwarci - zaczynasz rozmawiać z obcą osobą ot tak, bo i tak jej już nigdy nie spotkasz, ale po chwili traktujesz ją jak kumpla, a na pożegnanie mowisz "do zobaczenia". Na pewno wiecej ludzi sie uśmiecha do siebie bezinteresownie. Na pewno w NY wiecej ludzi ma rózne zajawki i realizuje marzenia. Dlatego lubię tutaj.
Z resztą - każdy mój dzień w USA to moja życiowa górka - jesteśmy sobie chyba przeznaczeni. Fajnie jakby każdy z was choć raz miał szansę tu przyjechać - niektórym pewnie by się spodobało.
Bedzie troche zdjęć, bo was zaniedbywalem. A co tam słychać w miejscach w których teraz jesteście???
-
tomaszs:
-
lolitaaaa:
-
amayer:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›